Aktualności

          • Wycieczka do Paryża. Dzień III

          • Dzień trzeci rozpoczął się od przejazdu metrem do ogrodu Luksemburskiego. Ten paryski ogród powstał około roku 1630 na życzenie drugiej żony i wdowy po Henryku IVMarii Medycejskiej. W północnej części parku wzniesiono Pałac Luksemburski. Pałac i ogród miały jej przypominać o Pitti i ogrodach Boboli w rodzinnej Florencji. W ogrodach znajduje się pomnik Fryderyka Chopina. Ogrody nie okazały całego swojego piękna, z uwagi na porę roku, w której przyszło nam je zwiedzać.

            Następnie skierowaliśmy się w kierunku domu w którym mieszka główna bohaterka filmu „Amelia”. Dostrzegliśmy panie stojące przed Jej domem z odpowiednim okryciem głowy charakterystycznym dla bohaterki naszego filmu a mianowicie czerwonym berecie. Po przeciwnej stronie na wprost okien znajduje się ciastkarnia, w której Amelia ma w zwyczaju kosztować ciastka. Rozgłos, który przyniósł właścicielom ciastkarni film o Amelii, w rzeczywistości okazał się przekleństwem. Tłumnie odwiedzający turyści lokal pozostawiali nie przychylne komentarze na portalach społecznościowych. I bynajmniej nie chodziło o to, że ciastkarnia serwowała gorszej jakości ciastka! Powód był bardziej trywialny i próżny. Nowo przybywający fallowersi naszej bohaterki zachowywali w swojej głowie wyidealizowany obraz, który w zderzeniu z rzeczywistością przyniósł frustacje, której dawano wyraz na portalach społecznościowych.

             Idąc ulicami Paryża w kolejnym kroku skierowaliśmy się do Panteonu. Budowla, zgodnie z pierwotnym zamysłem króla Henryka XV miała być kościołem jako wotum wdzięczności za przywrócenie zdrowia. Od czasów rewolucji francuskiej świątynia została przekształcona w obiekt świecki w mauzoleum, gdzie spoczywają wybitne postaci wśród nich Maria Skłodowska-Curie i jej mąż Pierre. Tytułem krótkiej wzmianki warto odnotować, że Maria Skłodowska pracowała w Polsce pod zaborami jako korepetytorka, aby finansowo wspierać swoją starszą siostrę Bronisławę, która  w tym czasie studiowała medycynę w Paryżu. Nie sposób nie wspomnieć anegdoty o córkach Marii Skłodowskiej Curie. Maria miała dwie córki Irenę i Eve. Irena poszła w ślady matki i nomen omen też jest Laureatką Nagrody Nobla, podobnie jej ojciec Pierre - mąż Mari. Eva, młodsza córka państwa Curie nie poszła w ślady rodziców i siostry Irene. Bardziej niż naukami przyrodniczymi interesowała się muzyką. Lubiła ponadto brylować w towarzystwie. Pewnego razu na jednym z takich spotkań przedstawiając się  miała powiedzieć: „Jestem Eva Curie, jedyna z rodziny Curie, która nie otrzymała Nobla”.

            Z Panteonu udaliśmy się w stronę Place de la Sorbone, gdzie znajduje się francuska Sorbona. Zanim tam dotarliśmy otarliśmy się o prestiżowe Liceum Ludwiga Wielkiego
            (Lycée Louis-le-Grand). Liceum to odegrało kluczową rolę w kształceniu francuskich elit i jest znane jako "kuźnia wielkich ludzi".  Kiedy dotarliśmy do prestiżowej Sorbony tuż u wejścia głównego po prawej stronie wmurowany jest zegar, który odmierzając czas miał przypominać spóźniającym się studentom, aby nie mieli odwagi wchodzić na wykłady. Spóźnianie się jest wielce naganne! Kiedy z lewej strony spojrzy się w gorę można dostrzec fragment kopuły, pod która spoczywa nie kto inny jak znany wszystkim z „Trzech Muszkietrów” kardynał Armand Richelieu. Zasługi kardynała w promocji uniwersytetu są niecenione. To on bowiem widząc przemijający okres świetności Sorbony postanowił przeprowadzić z powodzeniem daleko idąca restrukturyzacje i reformę uniwersytetu, tak, aby cieszyła się prestiżem przez kolejne stulecia. Ważnym elementem zmiany było otwarcie uniwersytetu na nauki przyrodnicze, które wypierały teologię. Wejście na teren Uniwersytetu z powodów bezpieczeństwa jest dzisiaj niemożliwy.

            Posuwając się prostopadle wzdłuż budynku Uniwersytetu zza rogu po prawej stronie przy małym skwerku znajduje się posąg Michela de Montaigne’a. Posąg ten jest cieszy się szczególnym uznaniem studentów Sorbony. Bowiem każdy kto potrze prawą stopę posągu i wypowie „Salut Montaigne” może być pewny zdania nadchodzących egzaminów. Nasi uczniowie chcąc zapewnić sobie zdanie przyszłych egzaminów ochoczo skorzystali z okazji. Skwerek ten jest jeszcze z jednego punktu widzenia istotny. Znajduje się w nim bowiem odlana z brązu wilczyca kapitolińska symbol stolicy imperium rzymskiego. Ten skromny element ma przypominać Paryżanom, że w odległej przeszłości starożytni Rzymianie zapuścili się na ich tereny.

            Dalej udaliśmy się na Rue du Sommerrad cały czas poruszając się po dzielnicy Łacińskiej dotarliśmy do Pałacu Cluny, który obecnie jest przekształcone w Narodowe Muzeum Średniowiecza. To tu znajdują się słynne gobeliny  „Dama z Jednorożcem”. Kierując się w stronę Katedry Notre Dame natrafiamy na najwęższą ulicę Paryża oraz sieć księgarni Gilbert. Tu sprzedaje się książki nowe jaki i stare, które zgromadzone są w kilkupiętrowym budynku. Stąd mostem przekraczamy rzekę Sekwanę i rzuca nam się w oczy monumentalna budowla, która jest katedra Notre Dame. Jej majestatyczności nie opiszą moje ubogie słowa. Niech zatem przemówią zdjęcia, które, daj Boże!, będą nieodległą analogią prawdziwych artefaktów.

            Zwiedziwszy Katedrę udaliśmy się do Muzeum Louvre. Muzeum znajduje się w Pałacu Luwru (Palais du Louvre) znanym już w średniowieczu. U schyłku XII wieku król Filip II August wzniósł w tym miejscu zamek warowny. W drugiej połowie XIV wieku Karol V Mądry uczynił z zamku rezydencję królewską. W XVI wieku Franciszek I zamienił tę budowlę w monumentalny renesansowy pałac. Autorem barokowej przebudowy pałacu był Jacques Lemercier. W 1672 Ludwik XIV przeprowadził się do Wersalu, natomiast w Luwrze zostawił bogatą kolekcję dzieł sztuki antycznej. Podczas rewolucji francuskiej 8 września 1793 r. Konwent Narodowy wydał dekret o zamienieniu pałacu w muzeum.

            Muzeum zostało otwarte 10 sierpnia 1793 r. Znaczną część stanowiły konfiskaty dóbr kościelnych i królewskich oraz łupy ze zbiorów na terenach podbitych przez Napoleona I Bonaparte. Powiedziano mi, że gdyby dzisiaj ktoś chciał zwiedzić całą kolekcję dóbr sztuki potrzebowałby 21 lat! Uczniowie nasi, podobnie jak zdecydowana większość zwiedzających, z uwagi na ograniczony czas, kierowała swoje kroki do słynnego obraz Leonardo da Vinci Mona Lisa (moja pani). Obraz znajduje się na dużej sali otoczonej licznymi i znacznie większymi obrazami. Nie ma możliwości bezpośrednio spojrzeć owej Pani prosto w oczy, z uwagi na barierki odgradzające, które skutecznie zapewniają „dystans społeczny”. Wrażenia zapewne każdy ma swoje . Moja uwagę przykuły trzy obrazy: „Starzec i dziecko” najprawdopodobniej dzieło Domenico Ghirlandaia, „Wolnośc wiodąca lud na barykady”  Eugène’a Delacroix oraz  „Lady Macbet” dzieło Johann Heinrich Füssl

            Po południu, metrem przemieściliśmy się w kierunki restauracji, gdzie mieliśmy wykupione obiadokolacje. Zanim dane nam było skosztować jedzenia, trafiliśmy na Jarmak Bożonarodzeniowy Spędziliśmy tu 1,5 h. Można było kosztować lokalnych smaków, wypieków ale i zabaw. Tych ostatnia zarówno Ania jak i Maja sobie nie odmówiły. Dzieci czuły się w swoim żywiole. Następnie udaliśmy się na obiadokolację, aby około 20:30 dotrzeć do hotelu. Tak upłynął nam poranek i dzień trzeci.

          • Wycieczka do Paryża. Dzień II

          • Dzień drugi zastał nas w autokarze, kiedy to, będąc w paszczy ciemności, byliśmy 30 kilometrów od Paryża. Poranna toaleta w miejscowości o nazwie nie do zapamiętania! Założenie to było wygodne ponieważ „zwalniało” mój umysł z wysiłku, którego i tak nie byłem w stanie podjąć. Trudy podróży ograniczały moje możliwości do bardzo praktycznych działań związanych z bezpieczeństwem „podopiecznych” – trzymając się nomenklatury językowej zapożyczonej od Kazika Staszewskiego, lidera Kultu. Postój w przedsionku Paryża pozwolił odświeżyć się oraz uzupełnić zapasy na drogę. „Podopieczni” mają bardzo dobrze rozwinięty zmysł przetrwania – kupują na potęgę to, co potrzebne i to, co przykuwa ich wzrok.

            Kiedy dojeżdżaliśmy do Paryża, miało się wrażenie przebijania się przez „dżunglę” z tą różnicą, że zamiast dzikiej przyrody miało się do czynienia z niezliczoną ilością samochodów i motocykli w różnych kolorach. Myślę, że trzeba by być Picassem, aby odróżnić nazwy wszystkich ich odcieni. Trudność w tym, że niektóre z nich pomieszane z miejskim błotem tworzyły mozaikę, którą uczeni Sorbony mogliby wziąć na warsztat badań i analiz akademickich. Niektóre z pojazdów - te uprzywilejowane - wydobywały z siebie dźwięki syren, co rozumiałem jako zawołanie: „Z drogi śledzie, bo król jedzie”.  Zawołanie może odpowiednie do sytuacji, ale szybko  stwierdziłem, że królowie Francji wyginęli jak dinozaury. Szybko przekonałem się, w jak w wielkim błędzie zanurzony był mój umysł, skoro wysnuwał takie wnioski! Kiedy dotarliśmy do Paryża, naszą przygodę rozpoczęliśmy od ulicy Trocadero, gdzie przywitała nas płaskorzeźba upamiętniająca udział i wielką ofiarę Francji w czasie I wojny światowej. Trauma ofiary I wojny światowej była żywa w pamięci  społecznej Francuzów i kto wie, czy to nie miało wpływu na fakt, że kiedy wybuchła II wojna światowa, Francuzi raczej przyjęli postawę „pacyfistyczną”. W każdym razie po przeliczeniu się, tak jakby ktoś miałby nam wyparować, udaliśmy się na plac, który odsłonił nam majestatyczność wieży Eifla. Napawaliśmy się widokiem, a mocno osadzeni w dewizie epikurejskiej „carpe diem”, chwyciliśmy za aparaty i na potęgę łapaliśmy każdą chwilę, a niektóre nawet kilkakrotnie na wypadek, gdyby nam miało ulecieć coś z pamięci. Rzecz w tym, że tej ostatniej wcale nie uruchamialiśmy, ważne, żeby zdjęcia były w pamięci telefonu. Pamięć w głowie się nie liczyła!. W międzyczasie przykuły moją uwagę przeszklone oczy u jednego z uczniów. Zapytawszy, co się stało, otrzymałem odpowiedź: „Ja tak bardzo tęsknię za rodzicami”. Wówczas, ze wzruszenia zakręciła mi się łezka w oku. Nie mogąc okazać słabości, poprosiłem panią Anetkę, aby zajęła się dzieckiem. Następnie, odczekawszy kilka chwil, udaliśmy się pod wieżę Eiffla. Dotarcie do niej, volens nolens, wymusiło przejście mostem przez Sekwanę. Kiedy dotarliśmy pod wieżę, trudom nie było końca. Walcząc z siłami grawitacji, wspinaliśmy się schodami najpierw na I piętro, którego wysokość wynosiła 57 metrów, a następnie na II piętro, którego wysokość wynosiła 115 metrów. Pani Anetka Augustyniak pokonywała stopnie z uśmiechem na twarzy, pani Marzenka Brdak na I poziomie przyjęła postawę asekuracyjną. Zrozumiałem to w ten sposób: „Ja swoje już weszłam, siłę grawitacji pokonałam! Więcej nic już nie muszę udowadniać!.” Zostawszy na wysokości 57 metrów, zajęła się dziećmi, które z powodów osobistych nie chciały dłużej walczyć z siłami grawitacji. Byli jednak tacy, którzy za punkt honoru postawili sobie, że prawo grawitacji nie ma nad nimi władzy. Wspinali się w górę z ogromnym wysiłkiem, walczyli z samymi sobą, hartowali ducha determinacji. Zapewne myśl, że pod ich stopami rozpalają się płomienie ognia, nie pozwalała im stanąć w miejscu, więc pięli się w górę z wysiłkiem mitycznych herosów. Przyszedł mi do głowy cytat z opowiadania Ernesta Hemingwaya „Stary człowiek i morze”: „Człowieka można zniszczyć, ale nie można pokonać!”. Kiedy dotarliśmy na II piętro, dalej w górę na wysokość 280 metrów zawiozła nas winda. Zrobiła to w taki sposób, jakby śmiała się w twarz sile przyciągania ziemskiego, i nic sobie z niego nie robiła. Aleksander Ciesielski doznał zawrotów głowy. Kiedy dotarliśmy na szczyt, rozpostarł się przed nami widok na Paryż. Bujaliśmy w chmurach w podwójnym tego słowa znaczeniu. Po pierwsze, otaczała nas mgła, która czyniła nas niewidocznymi. Po drugie,  widoki rozpościerające się przed nami pozwalały nam  bujać w chmurach! Widać było wijącą się Sekwanę, Panteon, Katedrę Notre Dame, pola Marsowe, które tak naprawdę winny być Polami Marcowymi. Jedynie niektórzy, wiedzeni ciekawością, dali się jej porwać i wspięli się schodami na sam szczyt (288 metrów) i tam dostrzegli nikogo innego, jak samego monsieur Gustava Eiffla, który w zacisznym pokoju prowadzi dysputę z jakimś jegomościem.

            Po zdobyciu wieży niczym niedosiężnej warowni z uczuciem ulgi daliśmy się porwać z powrotem na dół i pozwoliliśmy sobie zrekompensować stres i trud wspinaczki zakupami.

            Posiliwszy się i zregenerowawszy, udaliśmy się nad Sekwanę, gdzie statkiem opłynęliśmy Paryż, poznając historię i kulturę. Uczniowie mieli możliwość doskonalić swój angielski, ponieważ ciekawostki były przekazywane jedynie w języku francuskim, hiszpańskim i angielskim.

            Po przejażdżce statkiem udaliśmy się metrem na Jarmark Bożonarodzeniowy, gdzie ilość świecidełek, zapachów, atrakcji działała na nasze zmysły, dając upust ich woli.

            Zmęczeni i podekscytowani udaliśmy się na obiadokolację, a stamtąd do hotelu na spoczynek. Wydawało się, że zmęczenie szybko utuli nas w łóżkach. Nic bardziej mylnego. Uczniowie, szybko odzyskawszy wigor i energię życiową, poczuli swoją moc i dokazywaniu nie było końca. W jednym przypadku doprowadzili do płaczu jedną koleżankę i trzeba było stanowczo interweniować. Punkt 23:00 wszyscy udali się do swoich pokoi na zasłużony odpoczynek. Tak upłynął nam poranek i dzień drugi.

          • Wycieczka do Paryża. Dzień I

          • Nasza wycieczka rozpoczęła się jeszcze przed 10:40, kiedy to, czekając na autokar, nabieraliśmy rumieńców na twarzach. Zanim wyruszyliśmy, panowie policjanci sprawdzili stan techniczny naszego wehikułu, który miał nas „przenieść” do Paryża we Francji. Po usadowieniu się w autokarze pojedynczy rodzice nie potrafili pożegnać się ze swoimi pociechami. Pożegnalnym uściskom nie było końca. Wyczuwałem też niewielki niepokój u niektórych z nich. Zapewniając, że ich dzieci są w dobrych rękach, zacytowałem słowa piosenki Kultu „(…) wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni/ Gdy nie ma dzieci w domu, to jesteśmy niegrzeczni”, na co jeden z rodziców zareagował: „Jeszcze jedno w domu zostało!” W domyśle, nawet nie ma jak być niegrzecznym!  Wyruszyliśmy z niewielkim poślizgiem około 11:10. Podróż mijała w spokoju. Jednak po kilku minutach dostałem telefon, że jeden z uczniów zapomniał zabrać czegoś ważnego. W rezultacie rodzic ruszył za nami. Ostatecznie tuż przed Kowalewem Pomorskim udało mu się nas złapać. Dalej podróż przebiegała w spokoju. Część dzieci zasnęła w autokarze mimo godziny popołudniowej. Uwiwszy sobie gniazdka z zabranych kocyków, które nazywali bazą, stworzyli sobie przytulną i bezpieczną przestrzeń w i tak ograniczonej ilości miejsca. Inni, wściubieni w telefon, przenieśli się na inną planetę. Kategorie czasu i przestrzeni prawdziwie nabrały względnego charakteru. Nauczyciele nie mogli bujać w obłokach! Realizm fizyczny niczym grawitacja sprowadzał ich na ziemię nawet w porze nocnej, kiedy tliła się wątpliwa nadzieja oddania się w objęcia Morfeusza. Około godziny 17:00, niczym przebiśniegi przebijające się przez resztki znikającego śniegu w przedwiośniu, nasi uczniowie wynurzali się zarówno z letargu sennego jak i cyfrowego. Nagle, nie wiadomo skąd, naszła ich ochota społeczna, która przybrała różnorakie formy. Z jednej strony usłyszeć można było szczebioczące głos, z innej rechot. Światło jakimś cudem wszystkim przeszkadzało. Zdawało się, że ciemność w autokarze uczyniła każdego z nas kimś innym, a mianowicie anonimowym. Dziwnym trafem ta pozorna anonimowość uczyniła ich otwartymi na innych. Uczniowie zaczęli się integrować poprzez wspólny śpiew. Inni postanowili poddać się zabiegom kosmetycznym, które polegały na robieniu maseczki na twarzy. Wyłaniające się z ciemności twarze niczym upór w operze nie przyciągały swoim urokiem, przeciwnie, napawały grozą. Ocknąwszy się, rzuciłem krótkie: co to? po co to? Niemal w tej samej chwili usłyszałem dobywający się z ciemności mroczne, przeplatane z tkliwością głosy: „To dla ujędrnienia skóry”. Słowa te niewinne w brzmieniu niosły ze sobą cały ciężar gatunkowy swojej wypowiedzi. W tej samej chwili bowiem dało się słyszeć salwę śmiechu, która w czeluściach ciemności autokaru nie mogła nie skojarzyć się z dobywającym się z zaświatów głosem. Pozostali śpiewali piosenki dedykowane nauczycielowi. I w ten sposób zachęciłem uczniów do napisania piosenki z wycieczki oraz ufundowałem nagrodę za najzabawniejsze zdjęcie lub filmik z wycieczki oraz drugą nagrodę za napisanie piosenki. Dzieci o 23:00 wyłączyły telefony i poszły spać. W ich ślady poszedł kierownik wycieczki, podczas gdy Panie stały na straży i nie spały! I tak upłynął na dzień i wieczór pierwszego dnia.

          • Światowy Dzień Bez Przemocy

          • 30 października b.r. w naszej szkole odbyło się przedstawienie profilaktyczne dla uczniów klas I-III poświęcone przeciwdziałaniu agresji słownej, fizycznej i przemocy rówieśniczej.

            Przedstawienie zostało przygotowane z okazji Światowego Dnia Bez Przemocy. Uczniowie klas 5b i 6b, wcielając się w postacie leśnych zwierząt, w ciekawy i przystępny sposób pokazali młodszym kolegom, jak radzić sobie z trudnymi emocjami i jak ważne jest unikanie agresji słownej i fizycznej. Dzięki barwnej opowieści i zaangażowaniu młodych aktorów uczniowie klas I-III mogli lepiej zrozumieć, że życzliwość, rozmowa i wzajemny szacunek są kluczem do budowania przyjaznej atmosfery w szkole i poza nią.

            Po zakończonym spektaklu widzowie mieli okazję porozmawiać z aktorami oraz podziękować im za ciekawy występ. Najmłodsi chętnie fotografowali się z bohaterami leśnej opowieści, co podkreśliło przyjazną i radosną atmosferę wydarzenia. Spotkanie stało się nie tylko wartościową lekcją o szacunku i przeciwdziałaniu przemocy, ale również okazją do integracji całej społeczności szkolnej.

            Spektakl przygotowali:

            Uczniowie klasy 5b:

            Lis – Kalina Żelazkiewicz, Wilk – Maria Mroczek, Zając – Aleksander Gwizdon, Niedźwiadek – Sandra Jung, Wiewiórka – Lena Kozłowska, Ślimak – Mikołaj Zambrzycki, Sarna  - Łucja Kiszczyńska, Jeż – Aleksandra Łopińska.

            Uczennice klasy 6b:

            Sowa – Amelia Ciesińska, Szumiący Las : Hanna Cichoń, Julia Ptaszek, Lidia Kociela.

            Reżyseria:  p. Magdalena Bielikowicz i p. Emilia Żelazkiewicz.

            Charakteryzacja: p. Dorota Lipska i p. Sara Nawotka

            Oprawa muzyczna: p. Marek Bielikowicz

          • Zakończenie roku szkolnego

          • Uroczyste zakończenie roku szkolnego odbędzie się 27 czerwca (piątek) w sali gimnastycznej:

             

            klasy 1-3 - o godz. 9.00

            klasy 4-8 - o godz. 10.15

            dzieci sześcioletnie - o godz. 12.30

          • Projekt- "Moje zdrowie w moich rękach"

          • W ramach projektu profilaktycznego pod hasłem „Moje zdrowie w moich rękach” w naszej szkole odbył się konkurs o tematyce prozdrowotnej pod hasłem „Stop przemocy. PoMOC jest w Tobie!”, przygotowano kampanię informacyjno-edukacyjną na korytarzach szkolnych w formie plakatów, gazetki i naklejek na schodach, odbyły się także spotkania klas IV-VIII z dietetykiem klinicznym.

            Laureaci szkolnego konkursu prozdrowotnego: „STOP PRZEMOCY. PoMOC jest w Tobie!”

            I miejsce Marcelina Sadowska, kl. VII a

            II miejsce Kinga Welenc, kl. VI c

            III miejsce Lena Pawelec, kl. VII b

            Wyróżnienia: Agata Bogacka, kl. VIa, Kinga Cupał, kl. Va, Nadia Kamińska, kl. VII b.

             W dniach 10-11 czerwca br., uczniowie klas IV-VIII wzięli udział w spotkaniach warsztatowych z p. Oliwią Stefańską – dietetyczką kliniczną. W trakcie spotkań pogłębili swoją wiedzę o zasadach zdrowego stylu życia, ale też o konsekwencjach zdrowotnych wynikających ze złych nawyków żywieniowych, w tym ze stosowania używek, dowiedzieli się czym jest talerz zdrowego żywienia oraz jakie zdrowotne znaczenie ma każda choćby najmniejsza aktywność fizyczna. Zakładając symulator otyłości mieli możliwość doświadczyć na własnej skórze z jakimi trudnościami i ograniczeniami borykają się osoby z chorobą otyłością.

            Projekt profilaktyczny został zorganizowany przez szkolny Zespół ds. Promocji Zdrowia a środki na jego realizację pozyskano z Miejsko-Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Żurominie.

          • „Trzy świnki” u Biedronek

          • W ramach ogólnopolskiej akcji „ Cała Polska czyta dzieciom” oraz współpracy szkoły z przedszkolem uczniowie z klasy 5b przygotowali dla najmłodszych prezentację znanej baśni  „ Trzy świnki”.

            Grupa „Biedronki” była zachwycona wesołą atmosferą, interpretacją tekstu wzbogaconą wyświetlaniem ilustracji. Występ był okazją do rozwijania umiejętności artystycznych, technicznych i społecznych dla piątoklasistów, ale, co najważniejsze, sprawił radość milusińskim.

            To spotkanie pomogło w budowaniu więzi między dziećmi w różnym wieku i zachęciło do wspólnego obcowania z kulturą. Ciąg dalszy na pewno nastąpi.

          • 31 maja 2025 r. - Światowy Dzień bez Tytoniu

          •  

            Grafika na szaro-niebiesko-czerwonym tle przedstawiająca napis " Światowy Dzień bez Tytoniu" oraz pięść miażdżącą papierosy.

            Celem kampanii jest zwrócenie uwagi na globalną epidemię palenia tytoniu oraz promowanie działań mających na celu ograniczenie używania tytoniu i produktów nikotynowych.

            Tegoroczne hasło kampanii brzmi:

             „Unmasking the appeal: exposing industry tactics on tobacco and nicotine products” 

            („Zdemaskować atrakcyjność: ujawnienie taktyk przemysłu tytoniowego i nikotynowego”). 

             

            Kampania koncentruje się na ujawnieniu strategii stosowanych przez przemysł tytoniowy i nikotynowy w celu uczynienia swoich szkodliwych produktów atrakcyjnymi, szczególnie dla dzieci i młodzieży.

             

            O jakich strategiach mowa?

            - dodawanie smaków i substancji poprawiających smak oraz maskujących szkodliwość produktów,

            - atrakcyjne opakowania i design przyciągające uwagę młodych konsumentów,

            - marketing cyfrowy wykorzystujący media społecznościowe i influencerów do promowania produktów.

             

          • SZKOŁA MIĘDZYPOKOLENIOWA

          • W marcu 2025 roku w naszej szkole realizowaliśmy projekt „Szkoła międzypokoleniowa” organizowany przez Państwowy Instytut Badawczy NASK. W ramach tej inicjatywy 6 uczniów klasy 7a i  uczennica z klasy 7b wraz z opiekunami p. Danutą Jaworską i p. Ewą Rogowską zorganizowali warsztaty dla seniorów poświęcone kompetencjom cyfrowym i cyberbezpieczeństwu. W projekcie uczestniczyło 7 osób w wieku 61- 88 lat,  a każdy z uczniów miał możliwość pracy z seniorem. Na zajęciach zostały omówione zagadnienia związanez technologią. Uczniowie mieli okazję wykazać się wiedzą i przedstawić czym są programy antywirusowe, aktualizacje, prezentowali także podstawowe zasady bezpieczeństwa w sieci, opowiedzieli jak tworzyć silne hasła. Uczniowie z seniorami ćwiczyli układanie silnych haseł oraz omawiali co można udostępniać, a czego lepiej nie. Obejrzeliśmy krótkie filmiki dotyczące bezpiecznego korzystania: ze stron banku, platform gov.pl, bezpiecznych zakupów, aplikacji m- obywatel, zabezpieczenia haseł oraz uwierzytelniania dwuskładnikowego. Pojawiło się mnóstwo pytań na które na bieżąco odpowiadaliśmy. Następnie uczniowie wykonali z seniorami ćwiczenia związane z potencjalnymi zagrożeniami oraz  oszustwami dotyczącymi: fałszywych znajomych, fałszywych biur podróży, fałszywych biletów oraz zbiórek i loterii. Kolejne zagadnienia dotyczyły ataków socjotechnicznych, phishingu, metody na "wnuczka". Podaliśmy kilka prawdziwych przykładów z życia, następnie seniorzy dzielili się swoimi doświadczeniami. Po wypowiedziach seniorzy uczyli się jak szukać i sprawdzać w internecie nieznajome numery. Jak rozmawiać z " nie -wnuczkiem".

            Młodzież przedstawiła również internet nie tylko jako zło, lecz także jako źródło cennych informacji i rozrywki. Uczniowie przygotowali ulotkę z adresami stron z filmami, e-bookami, grami on-line, platformami do zwiedzania wirtualnego, inspiracjami itp. Następnie po krótkiej prezentacji uczniowie odwiedzali z seniorami  te strony.

            Na koniec zarówno seniorzy jak i uczniowie otrzymali pamiątkowe certyfikaty.  Seniorzy byli bardzo zadowoleni z udziału w zajęciach, uczniowie zaś wykazali się ogromną cierpliwością, empatią i życzliwością. Pomimo ogromnego stresu świetnie wywiązali się ze swoich zadań.

          • Konkurs wiedzy o Fryderyku Chopinie - wyniki

          • Znamy już laureatów Konkursu Wiedzy o Fryderyku Chopinie .

            Do tegorocznej edycji przystąpiło 24 uczniów ze szkół podstawowych naszego powiatu. Patronanat nad konkursem objął Burmistrz Gminy i Miasta Żuromin pan Michał Bodenszac.

            1. miejsce Maria Szynkiewicz SP nr 1

            2. miejsce Kalina Kociela SP nr 2

            3. miejsce Jędrzej Adamek SP nr 1

            Wyróżnieni zostali:

            Bartłomiej Bogdański, Lena Wawryszuk, Oliwia Czerniak, Zofia Lorkowska, Emilia Rogowska, Jakub Nowakowski, Maria Grodek

            Wszystki uczestnikom dziekujemy, a laureatom gratulujemy!

            Podziękowania kierujemy również do  nauczycieli, którzy przygotowywali uczniów do konkursu.

            Organizatorzy: P.Wojtczyk, O.Kociela