Pomoc pedagogiczno- psychologiczna w szkole
Wypoczęty rodzic to wypoczęte dziecko
Bywają okresy w życiu, gdy takie zdanie brzmi wręcz ironicznie. Bo jak tu myśleć o odpoczynku, gdy wszystko aż krzyczy: „Zrób to! Teraz, natychmiast!”? Relaks niejednemu rodzicowi w takich chwilach wydaje się wręcz nieprzyzwoity. Bo przecież Tyle Jeszcze Można By Zrobić. I tak kreatywnie się pobawić z dzieckiem. I pomóc mu w nauce. I wspomóc na tysiąc sposobów jego rozwój. I dokształcić się... I zrobić jeszcze to, tamto i owo.
Dopóki ten idealny rodzic nie padnie wyczerpany albo nie zacznie krzyczeć na wszystkich wokół jak przepełniony lawą wulkan. I wtedy na rodzinę pada niewypowiedziane zdumienie. „Co się stało mamusi?” – słychać niewypowiedziane nierzadko pytanie.
Nic specjalnego. Po prostu mamusie (i tatusiowie) też czasami mają dość. I mają prawo mieć dość. To najzupełniej naturalne.
Rzecz w tym, że zanim dojdzie do eskalacji i wybuchu rodzice mogą – i powinni! – o swoje potrzeby również zadbać. A że nie zawsze można przeleżeć kilka godzin pod kocem? Wtedy do niezbędnego odpoczynku trzeba podejść sprytnie. I wykorzystać malutkie chwile w ciągu dnia na odpoczynek w stylu smart. Jak to zrobić?Wrzuć pauzę!
Zadbaj o mikropauzy w ciągu dnia. Naukowcy dawno udowodnili, że krótkie przerwy w ciągu dnia (tzw. micro-breaks, czyli przerywanie zadań na nie dłużej niż 10 minut) znacząco poprawiają dobrostan pracowników i ich efektywność, nawet jeśli ich całkowity czas pracy zmniejsza się przez te pauzy [Albulescu et al., 2022]. Nic nie stoi na przeszkodzie, by tę wiedzę wykorzystać w rodzicielskiej codzienności.
Jak zrobić pauzę oddechową- Usiądź lub stań wygodnie;
- Weź powolny wdech nosem, licząc do czterech. Zatrzymaj powietrze;
- Wypuść powietrze dłużej, licząc do sześciu;
- Powtórz to ćwiczenie 4–5 razy lub tyle, ile potrzebujesz.
Jak zrobić pauzę sensoryczną
- Zamknij oczy na 10–15 sekund;
- Zauważ trzy dźwięki, które słyszysz;
- Poczuj punkt kontaktu ciała z podłogą, krzesłem, ubraniem;
- Otwórz oczy i wróć do działania.
Taka pauza to świetny sposób na poradzenie sobie z przebodźcowaniem (związanym chociażby z kłótniami i krzykiem dzieci – a który rodzic tego nie zna?).
Jak zrobić pauzę ruchową- Podnieś ramiona do góry, weź wdech;
- Z wydechem opuść, „strząsając” napięcie z dłoni i barków;
- Obróć głowę w lewo i prawo, poruszaj nadgarstkami
- Ten mini-stretching trwa mniej niż minutę, a poprawia krążenie i koncentrację.
Jak zrobić pauzę pomagającą ustawić priorytety
- Zatrzymaj to, co robisz, nawet jeśli wydaje Ci się to najważniejsze na świecie (ale dzieli tę przestrzeń z tysiącem „równie ważnych” zadań);
- Zadaj sobie jedno krótkie pytanie: „Co teraz jest najważniejsze?”;
- Wybierz jedną rzecz i wróć do niej świadomie. To zatrzymuje bezmyślne przeskakiwanie między zadaniami.
Jak zrobić pauzę mentalną
- Spójrz w dal, najlepiej przez okno;
- Weź trzy spokojne oddechy;
- Pozwól myślom „odkleić się” od bieżącego problemu. Mózg bardzo tego potrzebuje, zwłaszcza gdy świat zewnętrzny ze swoimi konfliktami, hałasem itd. wydaje się przejmować nad Tobą niechcianą kontrolę.
Aby mikropauzy w codzienności działały, warto uczynić je rutynowymi. Za każdym razem, gdy zamykasz drzwi samochodu, odpalasz czajnik, kończysz rozmowę z dzieckiem – wprowadzaj mikropauzę. One naprawdę nie muszą być długie. Większość rodziców ma poczucie „marnowania czasu” gdy robią coś dla swojego dobrostanu. Dlatego na swoje pauzy wprowadź limit. W zupełności wystarczy jedna minuta zatrzymania się. Co to jest w perspektywie dnia? A organizm Ci za to podziękuje!
Wykorzystuj czas „pomiędzy”. W rutynie każdego człowieka, nie tylko (ale w szczególności) rodzica, jest wiele momentów „pomiędzy”. To czas, kiedy czekamy w kolejce, stoimy w szatni, nie mogąc się doczekać, aż nasza pociecha się ubierze (albo rozbierze), siedzimy w samochodzie, usiłując zagonić całą rodzinę, niecierpliwimy się, bo komputer się nie uruchamia. To wszystko tworzy mnóstwo krótkich chwil w ciągu dnia, które przekształcają się w godziny. W takich momentach ciało się nieświadomie napina. Cała sztuka w tym, żeby zachęcić je do czegoś dokładnie odwrotnego – do rozluźnienia!
Dlaczego to działa
Bo napięcie w ciele gromadzi się po kawałku: w setkach małych „spięć”, których nawet nie zauważamy;
- Każde krótkie rozluźnienie „odejmuje” z tego zbiornika;
- Regularne mikrorozluźnienia potrafią realnie zmniejszyć poziom stresu, zmęczenia i drażliwości pod koniec dnia;
- Działają jak szybkie, dostępne „zresetowanie systemu”, nie wymagając przerwy w obowiązkach.
Jak to robić w praktyce
- Opuszczaj świadomie ramiona; zwłaszcza gdy kolejny raz uniosły się same, jakbyś miał bronić się przed atakiem;
- Poruszaj szyją: powoli w lewo, w prawo, w dół, do góry (pamiętaj, żeby poruszać tylko tyle, ile jest przyjemne, nic na siłę!);
- Zaciśnij i puść dłonie, to szybki sposób na rozładowanie napięcia w barkach i ramionach;
- Rozciągnij plecy: zrób „koci grzbiet” na stojąco, wyciągnij się w górę jak po przebudzeniu;
- Zrób dwa głębsze oddechy i z wydechem wyobraź sobie, że ciało „opada” o centymetr;
- Przekręć biodra, przetocz ciężar ciała z pięt na palce, poruszaj stopami – to małe ruchy, które przypominają ciału, że nie musi być w trybie alarmowym.
Kiedy to robić
- Gdy czekasz na wczytanie strony;
- Gdy stoisz przy kuchence;
- Gdy siedzisz w aucie i chwilę czekasz na sygnał albo na pasażera;
- Zawsze wtedy, kiedy masz wolną rękę i dwie sekundy.
Co zyskujesz
- Mniej bólu karku i głowy;
- Mniej napięć, które przenoszą się na nastrój;
- Więcej elastyczności, dosłownie i w przenośni;
- Więcej energii pod koniec dnia, nawet jeśli dzień był trudny.
Ogranicz bodźce. Oczywiście każdemu wydaje się, że musi być wszędzie, na wszystko reagować i odbierać wszystkie powiadomienia. Tymczasem prawda jest taka, że... świat się nie zawali, jeśli na 15 minut dziennie (albo i pół godziny, zaszalej!) wyłączysz telefon. I pobędziesz w ciszy. Układ nerwowy działa przez cały dzień na wysokich obrotach. Pobycie tylko z własnymi myślami to dla niego wciśnięcie przycisku „uspokój się”. Dopiero w ciszy można usłyszeć i poczuć, co naprawdę czujesz i czego potrzebuje Twoje ciało. Kiedy nic nie rozprasza, mózg naturalnie „układa pliki”: segreguje, co ważne, co można zostawić na później, a co wcale nie jest warte uwagi. Po chwili milczenia łatwiej podejmować rozsądne decyzje, zamiast działać impulsywnie.
Cisza zmniejsza napięcie. Nawet 1–2 minuty bez słów, muzyki, ekranu czy rozmowy potrafią obniżyć tętno, rozluźnić mięśnie, spowolnić oddech. To drobny, ale skuteczny sposób na przerwanie spirali stresu, o którą w codzienności nietrudno. Co ważne, cisza jest dostępna zawsze. Nie trzeba wyjeżdżać na wieś ani zamykać się w medytacyjnej jaskini. Można usiąść na chwilę w łazience, stanąć w korytarzu, zamknąć oczy w aucie na czerwonym świetle i mieć swoje 30 sekund resetu. To nie jest luksus. Tak, jak myjemy zęby, tak warto od czasu do czasu „przepłukać” głowę z nadmiaru bodźców. Dzięki temu najzwyklejsze codzienne sytuacje stają się łatwiejsze do uniesienia.
Stosuj mini-rytuały. To krótkie momenty w ciągu dnia, które sygnalizują ciału: „Hej, teraz robimy coś tylko dla siebie”. Są krótkie, proste i nie wymagają żadnych specjalnych warunków, a mimo to mają ogromną moc przywracania spokoju. To trochę jak rozkładanie parasola w środku rzęsistego deszczu: może nie zatrzyma ulewy, ale da Ci chwilę chronionego miejsca, w którym możesz odetchnąć. Takim rytuałem może być kubek ulubionej herbaty, zapalenie aromatycznej świeczki czy kąpiel w ulubionej piance. Nie chodzi o samo picie kawy czy herbaty, ale o to, by na kilkanaście sekund naprawdę być z tym doświadczeniem: poczuć ciepło kubka w dłoniach, zapach, pierwszy łyk. Ten moment obecności działa jak mała kotwica, która przyciąga Cię z powrotem do siebie, co przydaje się zwłaszcza wtedy, gdy umysł krąży wokół miliona spraw dziecka, szkoły i domu. Ciepło działa też uspokajająco na układ nerwowy.
Świetnym pomysłem na połączenie przyjemnego z pożytecznym jest zastosowanie ruchu, np. stretchingu, jako mini-rytuału. Dwie minuty rozciągania to nic wielkiego… a jednak jest to sygnał dla ciała, że ma prawo nie być spięte jak sprężyna. Podczas trudnych rozmów z nastolatkiem, siedzenia przy komputerze czy biegania między obowiązkami ciało twardnieje, ramiona unoszą się, oddech spłyca. Mini-stretching, ramiona w górę, delikatne skręty, „koci grzbiet”, dosłownie rozładowuje to napięcie. To mały, fizyczny reset.Dlaczego mini-rytuały czynią cuda
- Bo mózg kocha powtarzalność, a rytuały dają mu poczucie bezpieczeństwa;
- Bo malutkie, regularne gesty są skuteczniejsze niż rzadkie, duże „akcje ratunkowe”;
- Bo pomagają zatrzymać się, zanim emocje przejmą ster;
- Bo są realne do wykonania nawet w pełnym chaosu dniu rodzica;
To ważne, że mini-rytuały nie wymagają czasu, lecz intencji. To nie „kolejny obowiązek”. To chwila dla Ciebie, którą możesz wcisnąć między zdaniami, oddechami i krokami.
Pamiętaj, że zadbanie o siebie nie jest luksusem, na który być może sądzisz teraz, że nie możesz sobie pozwolić (bo dzieci jeszcze małe, bo tyle pracy itd.). Nie.
Dobry rodzic to rodzić, który MA ZASOBY, żeby się nimi dzielić z dzieckiem. Trudno o cierpliwość, czułość i mądre decyzje, gdy w środku brakuje spokojnego oddechu. Dlatego warto znaleźć w ciągu dnia te małe, niepozorne momenty na regenerację. Nie po to, by być perfekcyjnym, ale po to, by mieć siłę być wystarczająco dobrym.
Bo kiedy rodzic choć na chwilę zadba o swój spokój, cały dom od razu oddycha lżej.
Źródła:Albulescu P., Macsinga I., Rusu A., Sulea C., Bodnaru A., Tulbure B.T. (2022), “Give me a break!” A systematic review and meta-analysis on the efficacy of micro-breaks for increasing well-being and performance, “PLoS One” Aug 31, https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9432722.
Ogólnopolski Dzień Walki z Depresją – 23.02.2024 r.
Nienawistne komentarze, depresyjne treści i brak kontaktu z realną osobą… O niebezpiecznych aspektach Internetu i ich wpływie na zdrowie psychiczne nastolatków opowiada Aneta Bańkowska, psycholożka Fundacji ITAKA. Rozmowa została przeprowadzona w ramach działań związanych z Ogólnopolskim Dniem Walki z Depresją przypadającym na 23 lutego.
Dlaczego Internet może być miejscem niebezpiecznym dla nastolatka?
Aneta Bańkowska: Największe zagrożenie stanowi człowiek. Kiedy nie widzimy drugiej osoby, pozwalamy sobie na więcej. Zobaczmy, jak wyglądają komentarze pod filmami wrzucanymi na np. Instagram czy TikTok. Niezweryfikowani użytkownicy, o dziwnych nazwach i bez zdjęć profilowych, zupełnie się nie hamują i dodają wulgarne, nienawistne wpisy. O tym, jak groźny jest hejt, mówią starsi twórcy internetowi, którzy mierzyli się z nim nieraz, a dalej potrafią czuć się przytłoczeni. Do szykanowania rówieśników dochodzi też na klasowych grupach poświęconych nauce. Uczeń, którego nie było w szkole, pyta, co jest zadane. Bywa, że nikt mu nie odpisuje, usuwa się go z chatu, a potem nie chce przyjąć z powrotem. Takie zachowania były zawsze, ale kiedyś dziecko po powrocie do domu mogło się od nich odciąć. Dziś nie ma takiej możliwości. To nie koniec - nastolatki tworzą ośmieszające treści, używając zdjęć kolegów i sztucznej inteligencji. Czasem taki content ma charakter pornograficzny. Kiedy takie zdjęcie jest zamieszczane w sieci, trudno je usunąć.
To, czego doświadczają młodzi ludzie w sieci, wpływa na ich zdrowie psychiczne?
Zdecydowanie. Sieć może być narzędziem do podtrzymywania kontaktów lub nawiązywania nowych, cennych znajomości. Jednocześnie Internet ułatwia izolowanie się, spędzanie godzin bez kontaktu z realną osobą. Kiedy nastolatek napotka trudności, kolega od gry niekoniecznie go wysłucha i wesprze, bo ich znajomość ma inny charakter. Niektórzy nastolatkowie, mierzący się z kryzysem psychicznym, anonimowo szukają w sieci porady. Coraz częściej, wśród odpowiedzi wprowadzających w błąd lub niewspierających, pojawiają się sugestie dotyczące wizyty u specjalistów. Świadczy to o tym, że rośnie świadomość na temat problemów ze zdrowiem psychicznym. Gorzej jest w przypadku tematów, które nie są przez wszystkich akceptowane, czyli np. kwestii orientacji seksualnej albo transpłciowości. Wtedy niestety pojawiają się żarty i szykany, co daje dziecku jasny sygnał: skoro zapytałem anonimowo i zostałem wyśmiany, tym ciężej będzie mi powiedzieć o tym swoim bliskim.
Warto też wspomnieć, że im bardziej jesteśmy zainteresowani daną kwestią i szukamy o niej informacji w sieci, tym częściej - wskutek działania algorytmów - wyświetlą się treści jej dotyczące. Jeżeli ktoś mierzy się z kryzysem zdrowia psychicznego, ma myśli rezygnacyjne albo samobójcze, otrzyma więcej treści o charakterze depresyjnym, przedstawiających osoby, które opowiadają, jak zmagają się z problemami, ale niekiedy bez wskazania na możliwość ich rozwiązania.Dzieci dzielą się swoimi obawami z rodzicami?
Dużo zależy od tego, jak rodzice reagowali, kiedy wcześniej nastolatek dzielił się z nimi rozterkami. Zdarza się, że dziecko, które mówi o problemach np. związanych z Internetem, słyszy: „Po co wrzuciłeś swoje zdjęcie?”, „Po co podawałaś swoje dane?”, „Jak można być takim nierozsądnym?”. Dorośli często zapominają, że u nastolatka abstrakcyjne myślenie wciąż się rozwija, więc nie może on przewidzieć wszystkich możliwości i konsekwencji swoich działań. I jeżeli zwierza się rodzicom, a słyszy coś zupełnie niewspierającego albo otrzymuje karę, to bardzo szybko uczy się, że nie warto mówić o swoich trudnościach, bo z tego będą tylko kłopoty. Efekt jest taki, że jeżeli pojawią się problemy, mogą one narosnąć do takiego punktu, że łatwiej będzie podjąć decyzję o ucieczce niż po prostu konfrontować się z tym, co się dzieje.
Czy świat cyfrowy dziecka jest dla rodzica tajemnicą?
Jest grupa rodziców, którzy korzystają z social mediów i różnych aplikacji. Oni teoretycznie powinni mieć większą świadomość tego, co się dzieje w sieci. W praktyce sami np. publikują zupełnie bezrefleksyjnie zdjęcia dziecka, często nie wiedząc, że mogą one posłużyć do wytworzenia pornografii generowanej za pomocą programów do obróbki zdjęć i AI. To grupa, która o świecie cyfrowym trochę wie, ale zagrożeń szuka w świecie realnym, nie w sieci.
Z drugiej strony mamy rodziców, którzy uważają, że Internet jest szkodliwy. Dlatego utrudniają dziecku dostęp do sieci, co nie rozwiązuje problemu. Pamiętam, jak mama trzynastolatki opowiadała, że absolutnie nie wyraża zgody na to, aby córka miała TikToka. Nie było szans na rozmowę, po prostu nie i koniec. W takiej sytuacji trzynastolatka, jeśli będzie chciała oglądać filmiki z TikToka, pójdzie do koleżanki i to zrobi. Zacznie oszukiwać, lawirować, może odinstalowywać codziennie aplikację, abyśmy jej nie zauważyli. Zamiast nieuzasadnionego zakazu proponowałabym szczerą rozmowę z dzieckiem o tym, co można w sieci zobaczyć, jak z niej korzystać, na co uważać i jak stawiać granice.Jakie zachowanie dziecka, mogące świadczyć o depresji, powinny wzbudzić czujność rodzica?
Uwagę powinna zwrócić każda zmiana w zachowaniu dziecka, czyli sytuacja, która jest nietypowa względem tego, co było wcześniej. Np. nastolatek nagle przestaje się spotykać ze znajomymi, z którymi do tej pory miał dobry kontakt, niespodziewanie nie chce chodzić na treningi, które wcześniej sprawiały mu frajdę albo osiąga gorsze wyniki w nauce. Oczywiście nie zawsze będzie to świadczyło o kryzysie zdrowia psychicznego. Może po prostu zmienił się nauczyciel, sposób, w jaki przekazuje wiedzę i ją ocenia, co przekłada się na stopnie, ale powinniśmy to sprawdzić.
Niektórzy nastolatkowie mierzący się z depresją szukają informacji na temat samobójstwa, ale niekoniecznie podanych wprost. Np. interesują się gwiazdami, które odebrały sobie życie, czytają o nich i idealizują. Mogą też rozdawać swoje rzeczy znajomym, zadawać pytania sprawdzające „a co jeśli?”, czyli badać, jak my zareagujemy na dany temat. Zaniepokoić powinno też przewlekłe zmęczenie, apatia, huśtawka nastrojów, rozdrażnienie, brak apetytu bądź nadmierny apetyt, problemy ze snem, ślady mogące być efektem samookaleczania się.Jak powinien zareagować rodzic, kiedy zauważa, że z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego?
Warto z dzieckiem porozmawiać. Zapytać: „Słuchaj, zawsze lubiłeś chodzić na piłkę. Teraz nie chcesz. Dlaczego?”. Dobrze wtedy mówić o konkretach, czyli zamiast stwierdzić „Ty ostatnio jesteś jakiś dziwny, nie da się z tobą porozmawiać”, powiedzmy „Martwi mnie, że rano nie masz siły wstać”, „Martwi mnie, że schudłeś”. Przygotujmy się, że w odpowiedzi od dziecka możemy nawet usłyszeć „nienawidzę cię”, „zmarnowaliście mi życie”, „to twoja wina”. Nastolatek nie gryzie się w język. Mówi to, co leży mu na sercu. Nie zawsze jest w stanie zrozumieć, co przeżywa, nazwać te emocje. Nie reagujmy wkurzeniem, krzykiem albo karaniem dziecka, bo wtedy kolejnej takiej rozmowy już nie będzie. Nie chodzi też o to, aby dać przyzwolenie na obrażanie, ale mieć na uwadze, że bardzo często taki wybuch złości to wołanie o pomoc. Powiedzmy „Słyszę, że jest ci ciężko z tym, co się dzieje. Jak mogę ci pomóc?”. Można zaproponować wspólne szukanie rozwiązań, wizytę u psychologa. Tylko jeżeli coś obiecamy, to musimy dotrzymać słowa. Nie możemy od tego uciekać, przekładać, mówić „Tak, pójdziemy, ale po egzaminie ósmoklasisty, bo teraz masz dużo rzeczy na głowie”. Depresja jest chorobą śmiertelną i jeżeli nie potraktujemy tego, co się dzieje poważnie, skutki mogą być tragiczne.
Podejrzewasz, że twoje dziecko jest kryzysie psychicznym lub może chorować na depresję? Skontaktuj się z Telefonem Zaufania Młodych, linią wsparcia przeznaczoną dla nastolatków, młodych dorosłych i i ch bliskich. Psychologowie podpowiedzą, jak możesz pomóc. Specjaliści dyżurują od poniedziałku do piątku w godzinach 13:00 - 20:00, wystarczy zadzwonić 22 484 88 04. Linia działa dzięki wsparciu Fundacji LPP.
Z JAKIMI TRUDNOŚCIAMI MIERZĄ SIĘ NASZE NASTOLATKI?
W gabinetach szkolnych specjalistów najczęściej zgłaszają:
- Zmęczenie, niewyspanie…
- Przeładowanie nauką, brak czasu na realizację własnych zainteresowań.
- Martwią się swoim wyglądem.
- Nie są zadowoleni z relacji z rówieśnikami, czują się nieakceptowani przez grupę.
- Przeżywają pierwsze zawody miłosne.
- Mają obniżony nastrój, są smutni i przygnębieni.
RODZICU,
Dbaj o relacje ze swoim nastolatkiem i bądź na bieżąco z przeżywanymi przez niego trudnościami. Im więcej wiesz, tym lepiej możesz wesprzeć dziecko!
JAK ROZMAWIAĆ?
- Nie zaczynaj rozmowy od pytań, na które można odpowiedzieć jednym słowem. Nie pozwól zbyć się zdawkowymi odpowiedziami: „tak”, „nie” itd.
- Zachęcaj do opowiadania, angażuj swoje dziecko w rozmowę, jeżeli napotkasz opór, najpierw opowiedz, co dziś spotkało Ciebie. Zwierz się.
POKAŻ, ŻE JESTEŚ DO DYSPOZYCJI.
- Zapewnij swoje dziecko, że w każdej chwili możecie porozmawiać. Powiedz, że w Waszej rodzinie zawsze znajdzie wsparcie. Może przyjść do Ciebie z każdym pytaniem.
- Miej świadomość, że to zobowiązujące – nie możesz zbyć dziecka, kiedy będzie chciało się zwierzyć.
- Staraj się zapamiętywać to, co usłyszysz. Nawiązuj do tego w przyszłości. Dzięki temu dziecko czuje się ważne i słuchane.
PAMIĘTAJ, ŻE WASZA ROZMOWA TO NIE PRZESŁUCHANIE.
- Gdy syn lub córka niechętnie mówią o danej sprawie, nie naciskaj. Poczekaj na lepszy moment.
- Nie rozpoczynaj rozmowy, jeśli nie masz na nią czasu ani ochoty.
- Dzieci szybko wychwytują, że nie są słuchane z uwagą.
- Unikaj oceniania, porównywania do rodzeństwa i nie przerywaj.
DZIECI LUBIĄ KRÓTKIE KOMUNIKATY.
- Brakuje Ci już cierpliwości, by po raz kolejny prosić córkę lub syna o wyniesienie śmieci? Napisz liścik!
- Żółta karteczka przyklejona np. do drzwi pokoju z pewnością przyniesie lepszy efekt niż Twoja długa przemowa.
- Liściki to dobry sposób także na to, by pokazać dziecku, jak bardzo jest dla Ciebie ważne.

JAK ROZPOZNAWAĆ I NAZYWAĆ EMOCJE
Wsparcie w żałobie i poważnej chorobie
Wskazówki i ważne informacje dla Rodziców
Wskazówki_i_ważne_informacje_dla_rodziców.pdf
źródło: www.edukacja-zdrowotna.pl/dzieci-w-wirtualnej-sieci/
Gdy "uspokój się!" nie wystarczy...o samoregulacji emocji.- prezentacja